"Na uniwersytecie ULB w Brukseli doszło do zamachu na wolność wypowiedzi" - twierdzi jego rektor i wielu belgijskich polityków. Grupa około 50 muzułmanów uniemożliwiła przeprowadzenie debaty o skrajnej prawicy, a mówczyni wychodziła w towarzystwie ochroniarzy.Zobacz cały artykuł w serwisie wiadomosci.gazeta.pl »